Kurde: Humor na kurdeRykowiskoGaleria!Humor, dowcipyKomiks HadrianEncyKlopediaSklepForum dyskusyjneCasino las VaginasWybory missOgłoszenia drobnePogodaDla dzieciJebusyKoszulkiUnd-der-GruntMartwe zwierzęGolenie owiecMotyl zemstyObywateleRed Akcja
Mega zestaw darmowych gier online!
Poczta SMS
r e k l a m a

Dzwonnik z Notre Dame

Filmy animowane to prawdziwy raj dla psychologów. Każdy znajdzie w nich coś dla siebie, bez względu na specjalizację, którą reprezentuje. Kilkadziesiąt minut kolorowych obrazków teoretycznie przeznaczonych dla dzieci, to także wyraziste postaci, nieco (choć nie zawsze) uproszczona fabuła na tle której łatwo wyodrębnić określone typy zachowań, cechy osobowości czy zjawiska społeczne. Nie inaczej przedstawia się sprawa z “Dzwonnikiem z Notre Dame” wprost z wytwórni Disney’a. Śliczna kreska najlepszych ponoć rysowników na świecie, doskonała muzyka i historia z morałem idealna dla 10 - letnich chłopczyków i dziewczynek z warkoczykami. O dziwo także dla studentów I roku socjologii czego najlepszym przykładem jest autor niniejszej pracy. Analizę filmu warto by chyba rozpocząć od przedstawienia głównego bohatera. Jest nim młody mężczyzna o dźwięcznym imieniu Quasimodo, co z łaciny znaczy bodaj : “niby-człowiek”. Quasimodo naraził się chyba w poprzednim życiu losowi, ten bowiem go nie oszczędził, przeciwnie - obdarzył sporych rozmiarów garbem i szpetną fizjonomią. Chłopak spędza życie samotnie na szczycie katedralnej dzwonnicy w towarzystwie trzech wytworów swojej wyobraźni - uroczych kamiennych gargulców, przyglądając się z góry egzystencji bardziej normalnych (?) szczęśliwców, rozkoszując się pięknem zachodów słońca, śpiewając, dzwoniąc w dzwony (jak to dzwonnik), i pielęgnując rzeźbiarskie uzdolnienia. W sumie nie jest więc tak źle, tyle że dusza naszego bohatera wyrywa się wprost by tego co w dole dotknąć osobiście. Akurat nadarza się okazja - doroczne Święto Błaznów, tłum ludzi, wino, śpiew, kobiety. Istnieje jednak pewna osoba, która skutecznie hamuje wszelkie inicjatywy w tym zakresie. Jest nią sędzia Frolo - nieco oschły, siwiejący pan po 50-tce, bezpośrednia przyczyna samotności Quasia, jako że kilkanaście lat wstecz, to właśnie on umieścił go w dzwonnicy, w ostatnim momencie odwiedziony od zamiaru utopienia malca w studni. Frolo wychowywał chłopca i w dalszym ciągu często go odwiedza. Oczywiście powody swojego ojcowskiego (?) stosunku do niego i zakaz opuszczania wieży wyjaśnia w sposób dość odległy od rzeczywistości. Jak sam powiada “ Ty nie wiesz jak tam jest na świecie, świat jest brudny i podły, a jedyną osobą, jakiej możesz zaufać i która bez wstrętu patrzy w twoją twarz jestem Ja.”. No cóż, wysłuchując przez całe dzieciństwo takich tekstów Quasimodo nabrał do swojej osoby niezbyt ciekawego stosunku. Bezustanne zwracanie uwagi na brzydotę jego ciała wywołało niskie poczucie własnej wartości, przekonanie, że jest ohydnym potworem i nie pasuje do normalnego świata. Jest typowym przykładem autodeprecjacji. Ludzie brzydcy często myślą o sobie jako o “złych” czy niegodnych miłości, właśnie ze względu na ustawiczne traktowanie w ten sposób: “Nie oszukujmy się - najgorszy pysk w Paryżu [...] Mam wielki garb i brzydką twarz. Jestem potwór, ohydny potwór...” .

quasi-golfiarz

Taki wizerunek kształtowany przez długi okres czasu, pogłębiają jeszcze bardziej wydarzenia, które rozegrały się gdy chłopiec ulegając namowom przyjaciół ostatecznie opuścił swój azyl i wszedł między bawiących się w dole ludzi. Początkowo wszystko wyglądało wspaniale, wszak Święto Błaznów to święto wszystkiego co inne, oryginalne, śmieszne. Brzydota bywa uważana za zabawną, w związku z czym Quasimodo ogłoszony został Królem Błaznów. Ludzie litują się nad nim, jakaś kobieta wzdycha: “...ohydny potwór, cóż za nieszczęście go spotkało...”, lecz w chwilę później w jego stronę leci pierwszy pomidor, potem drugi, tłum zaczyna szaleć, puszczają wszelkie hamulce i zaczyna się okrutna, bezwzględna zabawa. Jej bohater przestaje być traktowany jak istota ludzka - nikt zatem nie widzi nic złego w wyrządzaniu mu krzywdy. Większości ludzi trudno jest świadomie zadać ból innemu człowiekowi, chyba że potrafią znaleźć jakiś sposób dehumanizacji ofiary. W tym wypadku brzydki chłopiec staje się odrażającym potworem, co zdaje się usprawiedliwiać wszelkie akty agresji ku niemu skierowane. Co gorsza nikt nie śpieszy się by mu pomóc. Tłum pozbawia aktywności tworzące go jednostki bowiem można się w nim skryć, rozgrzeszyć i uchylić od czynu oczekując, że zrobi to ktoś inny. Z opresji ratuje go dopiero piękna Cyganka Esmeralda i tu pojawia się kolejny kłopot. Przyglądający się ze stoickim spokojem dręczeniu wychowanka sędzia Frolo nienawidzi Cyganów. Przyczyn jego uprzedzenia trudno się domyśleć. Zresztą uprzedzenie definiowane jako wroga postawa wobec pewnej dającej się wyróżnić grupy, wynika przeważnie z fałszywych i niekompletnych informacji stanowiących bazę do daleko posuniętych uogólnień wobec jej członków. Być może w grę wchodzi tu koncepcja ”kozła ofiarnego”, zgodnie z którą przyczyną negatywnych postaw jest próba przelania odpowiedzialności za całe zło w mieście na jedną niewinną i względnie bezsilną grupę mniejszościową, wywołana niemożnością usunięcia rzeczywistych powodów niepożądanego stanu rzeczy - tzw. przemieszczenie agresji. Charakterystyczne jest to, iż za wszystkie porażki w realizacji tych planów obwinia innych, nie siebie - służy to podtrzymaniu wysokiej samooceny charakterystycznej między innymi dla ludzi posiadających realną władzę Faktem jednak pozostaje, że Frolo wielokrotnie podkreśla swoją niechęć do Cyganów i od wielu już lat próbuje wypędzić ich z miasta. Po to zresztą sprowadza nowego kapitana straży - Febusa, a tłumacząc mu jego zadanie mówi: “ Cyganie - ich pogańskie zwyczaje rozbudzają w ludziach najniższe instynkty. Żyją poza ustalonym porządkiem, są inni...”. Nawisem mówiąc nie tylko Sędzia przejawia tak nietolerancyjną postawę wobec mniejszości. Kobieta przechodząca z dzieckiem obok tańczącej Esmeraldy ostrzega swoją pociechę by nie podchodziła zbyt blisko: “...nie podchodź, to Cyganie. Mogą nas okraść”, strażnicy zaś próbują aresztować dziewczynę właśnie za kradzież, nie próbują czegokolwiek wyjaśniać, posługując się w zamian sloganami w rodzaju “Cyganie nie zarabiają pieniędzy - kradniecie !”. Tego rodzaju uogólnianie cech lub motywów działania na pewną grupę społeczną, jakie prezentowały wszystkie opisane wyżej osoby nosi nazwę stereotypu. Termin oznacza przypisywanie identycznych cech każdej osobie należącej do danej grupy, bez uwzględniania istniejących między jej członkami różnic, indywidualnych postaw, poglądów czy sposobów zachowania się. Powstaje i utrzymuje się w wyniku bezrefleksyjnego przejmowania opinii rozpowszechnionych w danym środowisku; jest trwały i odporny na zmianę, nawet w przypadku gromadzenia się sprzecznych z nim doświadczeń; sprzyja zwłaszcza utrwalaniu się uprzedzeń wobec osób spoza własnej grupy. Stereotyp Cygana krył w sobie zatem przekonanie, że wszyscy Cyganie kradną zamiast uczciwie pracować. Być może niektórzy z nich istotnie tak postępowali, ale tak mocno uogólnione i odbiegające od rzeczywistości stwierdzenie jest krzywdzące i potencjalnie niebezpieczne. Rodzi bowiem zjawiska nietolerancji, rasizmu, w konsekwencji zaś agresję i przemoc. Rzecz jasna z uprzedzeniami można walczyć ,choć z pewnością trudno tą walkę wygrać. Pokazuje to obrazowo scena, w której Quasimodo rozmawia z Esmeraldą: “Ty nie jesteś jak inni Cyganie. Oni są źli. - Spójrz na mnie, czy jestem zła ? - Nie, jesteś dobra i piękna - A przecież jestem Cyganką...”. Poglądy wpajane przez całe życie ustępują zatem dzięki osobistemu doświadczeniu i pozytywnym informacjom uzyskanym od osoby cieszącej się sympatią i zaufaniem. Emocje jakie przeżywał chłopak w stosunku do swojej wybawicielki odegrały tu niebagatelną rolę, zwiększając jej wiarygodność. Wracając jednak do filmu - Frolo próbuje uwięzić Esmeraldę lecz ta w ostatniej chwili przekracza progi katedry i staje się zgodnie z obyczajem nietykalna. Sędzia rzecz jasna pogodzić się z tym nie zamierza, tym bardziej że duszą jego targa niewyobrażalna wprost namiętność (czyżby kryzys wieku średniego ???). Zdobycie dziewczyny traktuje jako cel życia, to zaś iż zdołała mu uciec wybitnie go frustruje. Frustracja jako stan przykrego napięcia emocjonalnego jest największa, gdy cel jest w zasięgu ręki, oczekiwania są duże a dążenie do ich realizacji zostaje zablokowane bez właściwego uzasadnienia. Taka sytuacja ma tu właśnie miejsce. Jedną z form rozładowania frustracji jest agresja, zaś nasz czarny charakter to niemal podręcznikowy przykład realizacji takiego schematu. Dodatkowym elementem układanki jest pożądanie i pociąg seksualny (scena pokazująca jak Frolo lubieżnie ociera się o swoją niedoszłą ofiarę; w dodatku w kościele...). Kłócą się one wyraźnie z wizerunkiem, jaki próbuje zachować także przed sobą samym - sprawiedliwego i bogobojnego ascety. Niemożność stłumienia popędów wydaje się go wprost przerażać, a całą winą za obarcza Esmeraldę: “...jak wiele zalet mam, dumny mogę być, o czystość duszy dbam. Zniszcz [Panie] Esmeraldę - ma zaznać ognia piekieł lub moją być na zawsze !!!”. Konsekwencje braku w ówczesnym Paryżu dobrego psychoterapeuty odczuwa już wkrótce boleśnie całe miasto. Z rozkazu rozwścieczonego Frolo strażnicy palą domy i napastują bezbronną ludność wykazując daleko posuniętą gorliwość przy spełnianiu służbowych obowiązków. Jedynie kapitan Febus sprzeciwia się tak brutalnym działaniom. Zresztą i on uległ czarowi pięknej Cyganki, a precyzyjniej rzecz ujmując zakochał się w niej. Dlatego w końcu rezygnuje ze stanowiska, dzielnie ratując rodzinę z płonącego domu i salwując się ucieczką przed rojem strzał - nie całkiem zresztą udanie. Esmeralda, początkowo nieufna zaczyna odwzajemniać jego uczucia. Nic w tym zresztą dziwnego. Były kapitan posiada imponującą blond grzywę, doskonale zbudowane ciało, w dodatku zdaje się być wrażliwym i uroczym facetem. Tym samym nieśmiałe marzenia biednego Quasimodo o romantycznym związku muszą pozostać niespełnione. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż w mechanizmie rodzenia się takich uczuć jak miłość, atrakcyjność fizyczna odgrywa niebagatelną rolę. Ludzie atrakcyjni fizycznie mają większy wpływ na innych i zwykle skłonni jesteśmy ich lubić. Łatwiej im nawiązywać kontakty i zawierać związki. W dodatku powszechna jest skłonność do przypisywania rozmaitych cech na podstawie wyglądu zewnętrznego - wiąże się to ściśle z tzw. ukrytą teorią osobowości. Ludzie ładni sprawiają na nas zazwyczaj wrażenie bardziej serdecznych, otwartych, pociągających seksualnie i obdarzonych większym urokiem osobistym niż nieładni. Oprócz tego Febus i Esmeralda są pod wieloma względami podobni do siebie - włącznie z negacją metod stosowanych przez Frola. Tylko kolor ich włosów wyraźnie kontrastuje, ale... przeciwieństwa też lubią się przyciągać. Niestety miłość dwojga bohaterów ma nienajlepsze warunki do rozwoju. Sędziemu udaje się odkryć tajną kryjówkę braci cygańskiej i uwięzić dziewczynę wraz z ukochanym. Ona ma spłonąć na stosie jako czarownica, on umrzeć w równie bolesny, acz mniej widowiskowy sposób. Wszystko zatem zmierza ku tragicznemu zakończeniu. Na szczęście Amerykanie kochają happy end. W chwili gdy profesjonalnie ułożony stos zaczyna płonąć, a Esmeralda ostatni raz odmawia oddania się obleśnemu starcowi, pojawia się Quasimodo.

quasi2

Uwolniwszy się z łańcuchów w które był zakuty, wyrywa dziewczynę z objęć ognia i unosi na szczyt Katedry. Pokonuje tym samym ostatecznie brak wiary we własne siły, który wcześniej manifestował dość wyraźnie: “...nie dam rady, a zresztą co to da ??? Nie uratuję jej...”, godzi się z odrzuceniem jego miłości (“Przyjaźń to też coś...” - cyt. z filmu “4 wesela i pogrzeb”), wreszcie zrzuca piętno jakim naznaczył go Frolo. Piętno nieudacznika, potwora którego świat potrafiłby jedynie nienawidzić. Aby taka przemiana zaszła wiele musiało się wydarzyć - poznanie nowych ludzi, którzy żywią do niego sympatię, podziw (choćby za rzeźbiarskie talenty), uważają za niezwykłego człowieka, przyczyniło się do podwyższenia samooceny. Natomiast konfrontacja dotąd bezkrytycznie przyjmowanych słów Frola z rzeczywistym światem, ocena jego faktycznych działań, sprawiły że chłopak “przejrzał na oczy”. Wykrzykuje to swojemu dręczycielowi prosto w twarz: “Całe życie mówiłeś mi, że świat jest okrutny podły i zły lecz widzę że źli są tylko tacy ludzie jak ty !!!”. Znika tym samym napięcie zrodzone przez dysonans poznawczy wynikły z jednej strony z przekonania, iż Sędzia jako jego opiekun i pan jest osobą nieomylną, sprawiedliwą i dobrą, z drugiej zaś z oceny jego zachowań jako właściwych wrednemu draniowi. W czasie kiedy Quasimodo udaje Tarzana, tłum pod wodzą Febusa broni Notre Dame przed żołnierzami Sędziego. Włączają się w ten bój zwykli przechodnie i gapie jeszcze przed momentem ciekawi egzekucji. Zapewne ma w tym swój udział mechanizm konformizmu o charakterze informacyjnym. Gdy rzeczywistość fizyczna staje się niepewna, ludzie polegają w coraz większym stopniu na “rzeczywistości społecznej” - dostosowują się do innych ponieważ zachowanie grupy dostarcza im informacji o oczekiwanym sposobie postępowania. Szturm na Katedrę kończy się ostatecznie klęską, do czego w znacznej mierze przyczyniły się kamienne gargulce. Sędzia usiłuje zamordować swojego wychowanka, zdradza że zabił jego matkę Cygankę, wreszcie deklaruje się jako człowiek głęboko wierzący: “...a Pan uderzy w grzeszników i strąci ich w piekielną przepaść !!!”, usprawiedliwiając swoje brutalne działania troską o moralność społeczeństwa. Odwołując się do psychologii społecznej - zgodnie z wynikami eksperymentu Millsa ludzie którzy o mało nie popełnili pewnego czynu, są najbardziej skłonni do potępiania zań innych. Frolo, tak dbający o czystość duszy, bardzo pragnął zgrzeszyć z Esmeraldą i omal dopiął swego. Na szczęście w chwilę później ląduje na bruku po upadku ze sporej wysokości i na tym kończy się jego kariera. Cała niepotrzebna przemoc znajduje swój kres, a sprawiedliwość tryumfuje. Jak zwykle w bajkach. Ostatnie sceny filmu wzbudzają zachwyt niewinnością i naiwnym pięknem. Febus i Esmeralda w białych strojach przy blasku wschodzącego słońca urzeczywistniają swoje uczucie. W dole tymczasem radość tłumu nie zna granic, a Quasimodo zostaje bohaterem całego miasta. Przestaje być osądzany za wygląd, docenia się natomiast to co zrobił dla mieszkańców Paryża. Mała dziewczynka pierwsza przełamuje ostatnie bariery, chwyta chłopca za dłoń i sprowadza ze schodów kościoła w głąb wrzącej życiem ulicy... Dzięki takiemu finałowi amerykańskie (i nie tylko) dzieci zdobywają przeświadczenie, że jeśli kolegi z klasy nie stać na operację plastyczną lub ewentualnie zmuszony jest nosić okulary, nie należy z tego powodu wytykać go palcem. Tym samym wytwórnia Disney’a godnie realizuje misję współczesnych mediów - naprawę ludzkości...

A na zakończenie pozostaje jedynie przyznać, że autorowi niniejszej pracy świat kreskówek podoba się o wiele bardziej niż ten zza okna. Co na to psychologia ???

Kurde obywatel
Regulamin
FAQ

Nick:

Hasło:


Rejestracja   

Przeszukaj stronę:


Archiwum   

Najnowsze nowości
Nowa ramówka JEM TV
Zbawiciel
Wyborcze świnie
Potrzebne dotacje na paliwo
Gwiazdy lat minionych
Plebiscyt: Najbardziej dupowaty robot
Trendy 2007 dla bramkarzy dyskotek
Walentynkowe przysmaki

Pasaż handlowy
Cytrynka pana E.
Dupa wieloryba w puszce
Rogaś z Doliny Rospudy
Skurczowstrzymywacz
Sztuczne szczęki znowu w Modzie!
(W)dechowa blokada
Polecamy:

Wjadom ości szprotowe
Czysta rywalizacja czy rywalizacja po czystej?
Rakotwórcze wrotki?
Prawdziwy Adam Małysz
Nowy kontyngent
Tragiczna olimpiada
Zawody w wędkarstwie drogowym
Zakop!
MŚ we FSBMX
Nowości katalogu
Jak postępować z autostopowiczami
Co robić na nudnym kazaniu?
Teletubisiowy test
Wino pampers
Jak sobie radzić na poczcie?
Przedmieścia czy nie?
Na poważnie
Na poważnie
Poczta
Wykręć numer
Logotypy
Koszulki
Reklama
Konkurs

Używaj prezerwatywy! Codziennie rodzi się nowy nauczyciel.
Humor na Kurde!  Forum  Komiks  Legenda  Encyklopedia  Humor  RSS -feed
Uwaga   Redakcja   Partnerzy   Reklama   Kontakt   Banery - dodatki   Sklep.kurde.pl   SMS.kurde.pl
Copyright 2000 – 9 © humor na kurde.pl
metawers.pl