Wielkanocne przysmaki na każdą kieszeń czyli powrót Haliny



W związku z nadeszłymi Świętami Wielkiejnocy nasza etatowa specjalistka do spraw mięsno - kuchennych otrzymała od czytelników wiele wręcz błagalnych listów z prośbami o zdradzenie kilku świątecznych przepisów kulinarnych. Pani Halina będąca autorytetem wielu gospodyń domowych postanowiła zatem podzielić się z czytelniczkami kilkoma tradycyjnymi receptami, za które w zeszłym roku odznaczona została Złotym Jelitem na dorocznym festiwalu "Zjedz i zwróć" odbywającym się w Kołbaskowie.






Na początek doskonała potrawa z wielkanocnych króliczków (najlepiej smakuje gdy przygotowana jest z młodziutkich osobników - proszę się nie zrażać przeraźliwym piszczeniem malców, tak naprawdę marzą one by posilić Państwa żołądki w tak szczególnym czasie). Jeśli nie mamy aktualnie w domu zajączków równie dobrze możemy posłużyć się świnkami morskimi - uszy i tak zbyt mocno chrzęszczą w zębach.

Przed nami drugi etap przygotowania mięsiwa, który polega na energicznym pozbawieniu zwierzątek owłosionej skórki - lepiej dopilnować aby przy tej czynności nie asystowały dzieci gdyż mogą one wykazywać nadmierne zainteresowanie zwierzaczkami co może w konsekwencji zakończyć się rzucaniem się różnego rodzaju wnętrznościami.

Jeszcze moment i nasze starania zaowocują w postaci znakomitej potrawy, na punkcie której nasi goscie wprost oszaleją z zachwytu. Ostatnia faza przygotowań sprowadza się do przemielenia całości mięsiwa dodając systematycznie przypraw dla zabicia smaku. I oto jest! Minęło zaledwie kilka dni od rozpoczęcia manewrów, a potrawa już kwitnie nam w półmisku! Podajemy na zimno na zasadzie tataru, jeszcze tylko listek pietruszki i włala!

Zatem deser mamy już przyrządzony, teraz nie pozostaje nam nic innego jak przygotowanie prawdziwej domowej białej kiełbasy, podstawowego dania na wielkanocnych stolcach. Zacznijmy od zdobycia tłuściutkich prosiaczków, w tym celu pani Halina radzi zwrócić się do pobliskiej ubojni tudzież hojnego gospodarza (uwaga, warchlaki mogą być przeterminowane). Tak przygotowane prosiaki przetrącamy toporkiem w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu i zabieramy się do opalania niepotrzebnej szczeciny nad palnikiem. Po tej czynnosci zarządzamy dwugodzinne wietrzenie kuchni i możemy zabierać się do dalszej pracy...

Do pokazu kolejnych czynności zaprosiliśmy specjalnie syna pani Haliny - Stefana, który swymi zrecznymi dłońmi zaprezentuje jak należy wytaczać białą kiełbasę. W tym celu mozemy posłużyć się ponownie maszynką do mięsa nakładając u wylotu coś w rodzaju zwieracza, aby mięsiwo wąskim strumieniem pełzło do flaka. Na tym etapie pracy istnieje wiele szkół dotyczących wypełnianych flaków. Domyślamy się, że przeciętne gospodynie nie dysponują flakami z prawdziwego zdarzenia, toteż znakomitym substytutem może być prezroczysta, standardowa prezerwatywa...Na zdjęciu poniżej widzimy jak pan Stefan wypełnia zmielonym świńczakiem kondomy o rozmiarze afrykańskim, ale równie przyjemne dla oka będą na pewno kiełbaski w małych figlarnych gumkach rozmiaru azjatyckiego, o czym przekonać mogą się państwo z kolejnej ilustracji. (Panie wstydliwe mogą równie dobrze użyć starej rajstopy, jednak konsumpcja kiełbasy dostarczy gościom niezbyt miłych wrażeń zmysłowych)

A tutaj już ostateczna prezentacja białych kiełbasek, znakomitych dla ludzi na diecie, a jeśli nie będzie Państwu smakować zawsze to tylko jeden bobek a nie całe pęto! Podczas jedzenia prosimy jednak zachować ostrożność, gdyż te wesołe gumowe kiełbaski lubią czasem trzasnąć w paszczy, co sprawia towarzyszom nielada radości, a nam niesmaku w ustach.

Kolejna potrawa i kolejne wyzwanie dla naszych niewyżytych gospodyń!

Jak się Państwo spodziewacie na swiątecznym stole nie mogłoby zabraknąć również dania ze ślicznych baranków. Są to stworzenia na tyle sprytne, że potrawę z nich można przedstawić gościom w dwojaki sposób. Mianowicie dla ulubionych gości podajemy pulchne kotelciki, które maksimum swojego smaku osiągaja gdy przyrządzone są z mieszaniny miesnej z całej baraniej rodziny - tę wersję jednak, zdajemy sobie sprawę, że czytelnicy kulinarnych felietonów pani Haliny mają w małym paluszku od lewej stopy, zatem przejdźmy do tej drugiej - odstraszającej wersji...

Oto torcik z żeberek wylniałego barana! Przyznają Państwo, ze powala swa formą...Ale nic bardziej złudnego - w smaku prędzej przypomina owczą racicę niż jakakolwiek inną część jagnięcego ciałka (z oczami włącznie). Cieniutkie żeberka powleczone niezauważalną warstwą pęcherza baraniego sprawią, że Twoi goście nie będa mieli miłych wrażeń z odwiedzin u Ciebie, co pozwoli na spokój psychiczny całej rodziny. Żeberka na stół podajemy w formie surowej co jeszcze bardziej podkreśli smak tegoż woniejącego mięsiwa. Czekaj i obserwuj z radością jak kostki stają gościom w gardle! Mmmm, palce lizać!

Uprzejmość i troska pani Haliny nie pozwoliła przyjść do redakcji VP z pustymi rękami, tak więc wszyscy zajadaliśmy się złocistymi panierowanymi kurczaczkami. Co było w panierce - to nasz gość pozostawił w tajemnicy, jednak wiemy iż jej specjały podbijają wiele żołądków toteż zajadaliśmy się ze smakiem...
Potem tylko dla spokojności po rapaholinie i dalej do spraw codziennych...


Copywrong © 2003 Virtualna Polka? Virtualna Polka?